niedziela, 18 sierpnia 2013

~ Rozdział 1 ~



Zastanawialiście się kiedyś, czy świat jest naprawdę taki, jakim go widzimy? Czy chodzą po nim istoty, które widujemy w filmach, albo o których słuchamy w różnych opowieściach i podaniach? Zakładam się, że tak. Ja też o tym myślę, dosyć często. Może się mylę, ale mam przeczucie, że ludzie nie są jedynym gatunkiem, który stąpa po Ziemi. Pewnie uznacie mnie za idiotkę, i być może nią jestem, ale nie byłabym sobą, gdybym nie chciała tego sprawdzić. Tak, uznałam, że moje ludzkie życie jest dość nudne i przewidywalne, a ja pragnę przygody, adrenaliny, dużo akcji i... może trochę mroku. Postanowiłam, że znajdę te mistyczne stwory. I stanę się jedną z nich! Nazywam się Sissi Ligtmind i chcę zostać wampirem.

***

- Mamo, naprawdę nie musisz się martwić. Wrócę za parę tygodni. Cała i zdrowa.
- Po prostu na siebie uważaj Sissi.
Matka, jak zwykle wykazywała wszystkie cechy nadopiekuńczości. Długo przekonywałam ją do tego wyjazdu aż w końcu się ugięła. Wprawdzie nie miała innego wyjścia. Dwa miesiące temu skończyłam 21, więc już od dawna byłam dorosła. Rodzice jednak zawsze stawiali mi mnóstwo reguł, bo choć skończyłam szkołę nie pracowałam. Nie musiałam tego robić. Jak to się powszechnie mówi – jestem nadziana. Mama prowadzi dużą i bardzo dobrze prosperującą firmę kosmetyczną, a tato jest najlepszym obrońcą w kilku sąsiadujących ze sobą stanach. A ja? Ja nie zastanawiałam się nad tym, kim chciałabym zostać w przyszłości. Nie licząc moich skrytych marzeń, które może nigdy się nie spełnią. Zanim jednak podejmę jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu, chcę się przekonać czy istnieje jakiś inny świat, poza tym powszechnie nam znanym.
Dense Forest. Niewielkie miasteczko w stanie Wirginia. Zapewne wszyscy się tu znają, więc nikomu nie umknęło moje przybycie. Zatrzymałam się w niewielkim motelu, którego wystrój i atmosfera pozostawiały wiele do życzenia. Nie do takich klimatów byłam przyzwyczajona, ale stwierdziłam, że nie zaszkodzi mi poprzebywać trochę w takim miejscu. Najwyższy czas odzwyczaić się od luksusów, w jakich żyłam od dziecka. Weszłam do niewielkiego pomieszczenia, które było zarazem przedpokojem, sypialnią i kuchnią. Kuchnią najmniej, bo na niewielkiej szafce znajdowała się tylko mikrofalówka i ledwo działający ekspres do kawy. Mimo wszystko ucieszyłam się, że mogę napić się tego czarnego napoju. Byłam wyczerpana po podróży i potrzebowałam trochę energii. Odstawiłam walizkę ze swoimi rzeczami przy łóżku i podeszłam do szafki, po czym wcisnęłam niewielki guziczek na ekspresie. Maszyna zaszumiała i zazgrzytała, a chwilę potem cieszyłam się mocnym aromatem, który wypełnił cały pokój. Kiedy kubek się napełnił złapał za jego ucho i podsunęłam go sobie pod nos. Jeszcze raz zaciągnęłam się fantastyczną wonią, po czym upiłam ostrożnie nieduży łyk, żeby nie poparzyć sobie języka. Uważnie rozejrzałam się po pokoju, bo wcześniej nawet tego nie zrobiłam. Dwuosobowe łóżko stało pod ścianą, a po jego obu stronach znajdowały się niewielkie szafki nocne, na których stałe małe – i brzydkie, jak na mój gust – lampki. W ogóle mało mi się tutaj podobało. Na podłodze leżała brązowa wykładzina, a ściany pomalowane były na kolor beżowy. Gdzie niegdzie wisiały na nich nieduże obrazy przedstawiające jakieś widoki. Okno było jedno, dosyć duże, zasłonięte ciężkimi brązowymi zasłonami. Natychmiast je odsłoniłam i od razu zrobiło się przyjemniej. Do pokoju wpadły pomarańczowe promienie słońce oznaczające, że powoli zbliża się noc. Westchnęłam i przysiadłam na łóżku, a kubek z kawą odstawiłam na szafkę nocną, żeby trochę przestygła. Naprawdę nie lubiłam mieć poparzonego języka. Zastanowiłam się nad tym, co powinnam zrobić. Musiałam jakoś rozpocząć poszukiwania, co z pozoru nie wydawało się takie trudne. Przez kilka miesięcy szukałam odpowiedniego miejsca, aż w końcu znalazłam to miasteczko. Dziwne ataki zwierząt, tajemnicze zniknięcia – coś wyraźnie było na rzeczy. Dlatego właśnie wybrałam się właśnie tutaj. Pomyślałam, że mogłabym wybrać się do tutejszej biblioteki i poszperać trochę w starych zapiskach. (O ile takie posiadali, ale wydaję mi się, że takie małe miasteczka mają bogatą historię, która na pewno jest gdzieś zapisana.) W każdym bądź razie teraz było za późno na takie wyprawy. Biblioteka na pewno jest już zamknięta. Przeczesałam ręką długie, marchewkowe włosy i ponownie chwyciłam w dłoń kubek. Kawa nie wystygła za bardzo, ale nie przejmowałam się tym już i złapałam kolejnego, większego łyka. Po raz kolejny westchnęłam. Nie miałam zamiaru siedzieć tu bezczynnie, ale wiedziałam, że dzisiaj nic już nie wskóram. Uznałam jednak, że mogłabym trochę zwiedzić miasteczko, poznać kogoś, a poza tym byłam strasznie głodna. Tak, koniecznie musiałam coś zjeść. Nie zaglądając nawet do łazienki przebrałam się w świeże ubrania i opuściłam swój pokój. Zamknęłam drzwi na klucz i rozejrzałam się dookoła. Motel nie mieścił się niestety w centrum miasta, więc musiałam trochę przejść zanim natrafiłam na jakieś ciekawsze miejsca. W pewnym momencie moim oczom ukazał się żółty neonowy napis. Nazwa głosiła „Dense Forest Bar”. Wow – pomyślałam – ktoś strasznie się wysilił wymyślając tę nazwę. Zawahałam się przez chwilę, a potem wzruszyłam ramionami i ruszyłam w stronę baru. Pchnęłam drzwi – które swoją drogą były całkiem ciężkie – i weszłam do środka. Nie było tu wiele osób, ale wszystkie oczy momentalnie zwróciły się w moją stronę i na kilka sekund wszystkie rozmowy ucichły. Zastanawiałam się, czy ludzie zareagowali tak, bo już słyszeli o moim przybyciu, a może było zupełnie odwrotnie – nie mieli o tym zielonego pojęcia. Tak czy siak na pewno wzbudziłam nie lada sensację. Zawsze byłam ładną dziewczyną, więc przyzwyczaiłam się do bycia w centrum uwagi, więc nie speszyło mnie to. Pewnym siebie krokiem, lekko kołysząc swoimi biodrami, ruszyłam w stronę baru i zajęłam jedno z wysokich krzeseł. Barman wyraźnie się nudził, więc kiedy usiadłam naprawdę ucieszył się, że może mnie obsłużyć. Oczywiście tego nie powiedział, ale widziałam to w jego oczach. Swoją drogą były całkiem ładne. Duże i niebieskie, właściwie to lazurowe. Jednak tylko jego oczy były godne uwagi, reszta prezentowała się całkiem przeciętnie. Zamówiłam dla siebie mojito, a kiedy dostałam swojego drinka od razu zanurzyłam w nim swoje pełne wargi i upiłam niewielki łyk. Odwróciłam się w stronę Sali i przyłapałam kilku mężczyzn, którzy co jakiś czas na mnie zerkali. Przywdziałam na twarz jeden z tych nieco uwodzicielskich uśmiechów i z powrotem obróciłam się w stronę barmana. Wyraźnie widziałam, że ma ochotę zagadać, więc postanowiłam odezwać się pierwsza.
- Jestem Sissi. – mruknęłam swoim słodkim głosikiem i ponownie się uśmiechnęłam, ale tym razem bardzo uroczo. Z pewnością nie wyglądałam na swój wiek – nikt nie dawał mi 21 lat, wszyscy myśleli, że jestem przynajmniej dwa lata młodsza – a ten uśmiech odmładzał mnie jeszcze bardziej. Barman przełkną slinę.
- Jace. Jesteś nowa, Sissi? – odparł po chwili, a ja przytaknęłam lekkim skinieniem głowy.
- Wakacje. – odpowiedziałam, nadal szeroko się uśmiechając. Ponownie upiłam łyczek drinka. Chłopak był nieśmiały, więc postanowiłam rozkręcić rozmowę. – Długo tu pracujesz?
- Jakieś 4 lata. – Całkiem sporo – pomyślałam sobie. - Rzadko widuje się tu tak śliczne dziewczyny jak Ty. – O matko! Serio? Tylko na tyle było go stać? Co jak co, ale Sissi Lightmind nie dawała się nabrać na taki tani podryw. Mimo tego postanowiłam z nim trochę poflirtować. W końcu może później mi się do czegoś przyda. Znał to miasto, a ja nie miałam o nim zielonego pojęcia. Tak, zdecydowanie mógł mi pomóc.
Miło nam się rozmawiało, chociaż chłopak czasami przynudzał. Nie dawałam tego po sobie poznać, żeby go jakoś nie zniechęcić. W końcu zrobiło się ciemno, a ja byłam po kilku drinkach. Nadeszła pora, żeby wracać do domu. Poprawka, do motelowego, obskurnego pokoju. Wymieniłam się z Jacem numerami telefonów, zapłaciłam za drinki i zawiesiłam swoją torebkę na ramieniu, po czym opuściłam całkiem miły bar. Na ulicach był znacznie mniejszy ruch niż, kiedy tutaj szłam. Po chodnikach nie chodzili już żadni ludzie. Oprócz mnie. Ale nie bałam się, nie jestem typem strachliwej dziewczynki.
Kilkanaście minut później otwierałam drzwi swojego „nowego” mieszkania. A przynajmniej starałam się je otworzyć, bo po tych kilku drinkach miałam spore trudności z trafieniem klucza do zamka. Klucze wypadły mi z dłoni.
- Cholera! – mruknęłam pod nosem i schyliłam się, żeby je podnieść. Ponownie spróbowałam włożyć je do zamka, ale wtedy ktoś przysłonił mi dłonią usta. Serce na moment mi się zatrzymało. Spróbowałam kopnąć napastnika, ale niestety chybiłam. A potem poczułam piekący ból w szyi.

5 komentarzy:

  1. Super! Bardzo fajnie się zapowiada. Na pewno będę tutaj wpadała ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się zapowiada, czekam na następny rozdział :)

    wpadnij do mnie -> beautyofthebody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwuję Twojego bloga, bardzo mi się podoba i fakt, pierwszy rozdział nie trzymał w napięciu (i dobrze,bo chyba nie miał) ale za to końcówka tak zaskakująca że czekam na rozdział drugi! tak trzymaj ;D Możesz mi powiedzieć ile będzie rozdziałów? Może zdecyduje się napisać amatorską recenzje na temat Twojego opowiadania :)
    Zapraszam do mnie: http://books-are-happiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajnie sie zapowiada.. swietnie napisane.. na pewno bede tu regularnie zagladac ^^

    obserwuje i zapraszam do mnie, jesli mozesz to kliknij w baner sheinside na moim blogu, na pewno w jakis sposob sie odwdziecze ;3
    anuula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie, nawet lepsze niż poprzedni. Fabuła wydaje się być bardzo ciekawa czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń